piątek, 30 grudnia 2011

Ze spaceru















Wczorajszego spaceru, bo dziś ciapie cały dzień.
Jeszcze trochę świątecznie gdzieniegdzie.
Po nowym roku zapewne natychmiast wszystko zniknie. Tyle szumu, a tu pstryk i na raz nie ma nic. Ani jednej bombki, ani światełka.


piątek, 23 grudnia 2011

Jak jednej nocy byłam przemytnikiem dzieł sztuki, narkotykowym dealerem i świadkiem polskiej ekspansji


Czyli podróż Kraków - Edinburgh.
Dwadzieścia parę godzin, podczas których  wiele się działo...
Zatrzymani przez niemiecką policję, przeszukani na okoliczność. Złapani na gorącym uczynku!

Dzieła sztuki-sztuk jeden, czyli Przodek.



Narkotyki, sztuk w ampułkach 40, czyli Biostymina (na odporność).




Gęsto było trzeba się tłumaczyć.
Puszczono nas jednak wolno. Po okazaniu paragonu z apteki na Biostyminę i po wykazaniu jednoznacznego podobieństwa z Przodkiem widniejącym na obrazie, przy akompaniamencie wyjących kotów (one też włączyły się do tłumaczeń, w końcu biostymina dla nich, a Przodka rodziny wypierać się nie wolno).
Do tego jeszcze na rodzimej niemieckiej produkcji jakieś szachrajstwa czynimy, bo auto znane z sylwetki, a zamiast takiego logo


Ma takie




Coś tu nie gra!
To jeszcze o mafię samochodową nas posądzić by można!
Ale dali spokój.
I tak ruszyliśmy dalej, parskając co chwila śmiechem, bo sytuacja pachniała Chmielewską.



>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Jedna z rodzinnych rozmów odbyta jakiś czas wstecz:
-Kiedy w Polsce lepiej będzie?
-Jak będziemy więcej zarabiać.
Jak na emeryturze będziemy się po świecie "bujać".
Kiedy opieka zdrowotna będzie lepsza.
............itd
-Tak, a ja sobie myślę, że takim nie bezpośrednim znakiem będzie, kiedy w radiu "na zachodzie" będzie można usłyszeć polską muzykę.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Ciemno, mały ruch, gra radio. Raz jedna raz druga stacja. W nocy grają raczej spokojniej i trochę trzeba się naszukać czegoś szybszego. (Na CD miałam wtedy małżonkowego bana, bo puszczałam w kółko to samo, podobno.)
Kierowca, znaczy małżonek raz rozmową zajmowany, innym razem sam się sobą zajmuje śpiewając sobie. A głos ma iście anielski (jeśli wiecie co mam namyśli ;) )

Jestem wesoły Romek,
Mam na przedmieściu domek,
A w nim:
wodę,
prąd
i gaz....

Idzie dysc, i buza, idzie sikawica
Uleje, usiece, uleje, usiece
Janickowe lice...

Z tyłu słychać wtórującego kota, który nie wiedzieć czemu to robi. Z podziwu dla wykonania ,czy może całkiem odwrotnie. Aż tu nagle z odbiornika jakieś znajome dźwięki dobiegają... Artysta i jego chórek ( małżonek z kotem), tzn najpierw artysta, a potem za nim chór, milkną. Ja na małżonka spoglądam, on na mnie. Widać w naszych oczach, że myślimy o tym samym. Ta sama myśl, w tym samym momencie (wiecie o co chodzi), ale żadnemu nie chce przejść owa myśl przez gardło. Ali by to już?! Tak  szybko? Czy coś przeoczyliśmy? Kiedy się to stało i jak?
Lady Pank?
Tak, Lady Pank (już nie pamiętam która piosenka, ale to nie istotne),  po polsku. A może to jakieś omamy słuchowe? Ale zbiorowo? Jeśli dwoje można zbiorem nazwać?  (Belgia jakaś, Holandia a może już nawet Francja to była!) To my już w Europie jesteśmy! Nie może być! Dosłownie i w przenośni. My jak my, ale cały naród nasz! Polska nasza!
Piosenka minęła a z radia słychać:
" Tu Radio Wolna Europa..."
Morał chyba nie potrzebny, w każdym razie na pewno coś o naiwności było by...

Podróży tej (zreszta jak wielu innych, które przeżyliśmy) nie zapomnę nigdy. Ten natłok uczuć, rozterek i przerażenia  w jednym nie pozwoli na to. A wszystko miejsce mmiało jakiś rok temu...


PS Tak, to kiedy kiedy będziemy w Europie?.....


wtorek, 20 grudnia 2011

W rozsypce







Troszkę dłubię. Co z tego wyjdzie, nie wiem. Paluchy bolą od szlifowania. Jak zwykle za późno się zabrałam. Zawsze tak jest, ale to przez to, że nigdy nie mogę się zdecydować co będę robić, co kupię. No taki mój urok. Jeszcze kilka dni zostało, może zdążę jakoś to ogarnąć.




Pomocnik jak co roku pomaga. Tu ucho widać. Drugi śpi, też jak co roku. Trzeci obiecuje pomóc, ale jak z tą pomocą będzie? Tego nie wie nikt. Ale to nie tak żebym narzekała.

....................................................................................


Ehhhhh, wszystko fajnie tylko czemu tak daleko od domu.

sobota, 17 grudnia 2011

Się cieszę!



Miał być regał na książki, będzie komoda... A kto powiedział, że książki muszą na regale stać?!
Regał pewnie też się pojawi, ale dopiero wtedy jak jakiś, tak jak ta komoda powie "kup mnie, ja muszę być twój".
Komoda niestety w złym stanie. Poradzić trzeba będzie coś na to, ale nie wiele, bo właśnie taka się mi podoba!
Czeka mnie teraz małe przemeblowanie...


Byliście kiedyś na aukcji?  Zastanawiam się gdzie ci ludzie uczą się tak szybko mówić??? A może to taki talent wrodzony trzeba mieć? Wszystko się tak szybko toczy tam, że nawet nie byłam pewna do końca, czy ja tę swoją upragnioną komodę kupiłam, czy nie! Wszystko jednak dobrze się skończyło. Komoda stoi już u mnie.

niedziela, 4 grudnia 2011

List

Święty Mikołaju

Ja o wiele prosić nie będę. Wiem, mamy recesje, która zapewne i Ciebie dotknęła.
Ja bym tylko poprosiła o trochę włóczki, ale takiej ładnej, kolorowej. Jeśli to za dużo, to o taką oto




Dolly, albo może lepiej stadko,żeby tej jednej nie było smutno. (Z nadmiarem wełny ja sobie poradzę, nie musisz się martwić.)
 To tylko z troski, a nie z zachłanności mowa już o kilku. Popatrz, Ty sam nie jesteś przecież. Masz te no renifery i pomocników...




Pies, w sumie też się przyda do pilnowania tychże. No i wiesz, gdzieś te owieczki mieszkać muszą. W bloku się nie da.(A szkoda, bo sprawa rozwiązana byłaby. Wiesz w bloku wielu rzeczy się nie da...) To jeszcze jakąś polankę dla nich...Acha malutką bacówkę, bo daleko miałabym do nich, by je doglądać.
Jeśli to możliwe w trochę lepszym stanie niż ta:





I ja już sobie sama tę włóczkę, żebyś się nie musiał już trudzić ni recesją przejmować!


Byłam grzeczna, o ile możliwe to tylko było.

Poproszę

PS za rok mogłabym Cię oscypkiem ugościć! Co Ty na to?
(To nie jest próba przekupstwa, o nie !)