Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kocie sprawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kocie sprawy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2012

Industrialnie, trochę

Nie wiem do czego służył ten budynek. Jest jednak tak ślicznie zniszczony, że mnie się podoba. Wiem, że mam dziwny gust, ale może komuś też się spodoba...
































Po chwili naszej inspekcji pojawił się chyba właściciel posesji. Z miną dość groźną, którą odczytać można raczej jednoznacznie: "Kto mnie tu włazi?"






Później jednak okazało się, że jest bardziej przyjaźnie nastawiony,





a zabawa rozpoczęła się dość niewinnie...




Co było potem, to już sami zobaczcie:


wtorek, 10 lipca 2012

Komódka we własnym swym środowisku

Wystawiłam na deccori to i tu dodam. Za ciosem. Popstrykane, to niech się nie zmarnują ;)








I burki moje









I trochę reszty









No i tak wygląda w mej sypialni...



sobota, 7 kwietnia 2012

Wielkanocny kot





U wszystkich już wielkanocnie... U mnie jak zwykle jakoś czas inaczej biegnie i zdążyć nie mogę, ale za to jakiego pomocnika mam! Nie wielu na taką pomoc liczyć może ;)

sobota, 19 listopada 2011

Sesja zdjęciowa

Zapewne znajdzie się tu ktoś kto ma zwierzaki. Nie wiem jak u Was ale ja mam duży problem ze znajdowaniem akcesoriów dla wyżej wymienionych. Tzn ależ są. Nie, co tam, jest ich nawet ogrom nieskończony. Ale! Nic, ale to nic się mi nie podoba. A i z funkcjonalnością bywa różnie. Drapaki, które się przewracają lub nie da się po nich drapać. Miski z których nie chcą jeść ich właściciele. Itd
U mnie chyba nic co jest przeznaczone dla kociego użytkowania nie jest kupione w sklepie dla zwierząt. Kurcze apel do przedsiębiorczych: Poprosiłabym o coś ładnego, funkcjonalnego.


Bo czasem bywa tak ( u mnie):

Te zdjęcia gdzieś w internecie znalezione, ale też i u mnie częste takie widoki:






U mnie za legowisko dziecięcy fotel służy. Dobry pomysł, bo łaskawie koty chcą korzystać z niego. Jest to jakaś konkurencja dla klawiatury na ten przykład. A za drapak "noga" od regału owinięta sznurkiem (nie ma opcji by się taki drapak przewrócił).





A mogłoby coś np takiego do produkcji wejść...































Poproszę!


Acha, abażur skończony.







sobota, 14 maja 2011

Fryzjerski koszmar

Nienawidzę fryzjerów!
Nawet mój kot ich nie lubi. Ma rację! Nie wiem co prawda, czy weterynarza można nazwać fryzjerem, ale maszynkę do golenia miał? Miał! To fryzjer! Może skrytofryzjer, ale fryzjer! I "na fantę" mi mojego własnego kota!
Wracając do rzeczonego...muszę się do niego wybrać. Powinnam.
Nienawiść do fryzjerów wyssałam wraz z mlekiem matki. Tylko, że mam to po ojcu, ale nic mi tu innego nie pasuje, jak to właśnie. Kiedyś (z rodzinnych opowiadań) wyszedł (ojciec nie fryzjer) w trakcie strzyżenia. Czasem też tak się czuję, ale powstrzymuje mnie tylko jedna myśl: a który to fryzjer miałby być lepszy?! No pójdę, ale nie dziś, kiedyś, w najbliższym czasie...

PS Włosy mają tę własność, że odrastają! Na szczęście!

niedziela, 1 maja 2011

Zamiast obiadu

No tak wyszło. U mnie dziś zamiast obiadu....poduszka! I jeszcze trochę kota na talerz dodam, ale ten w sumie to sam się wprosił. Biegnę już do tej kuchni...










piątek, 22 kwietnia 2011

Bezsenność w Edinburghu...

Miau. Miau. Miiau.Miiiiiiiiiaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.
Sssssssssssssssiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiuuuuuuuuuuuu ( to dźwięk pantofla ukierunkowany na zniwelowanie hałasu)
Cisza.
Minęło jakieś 10 minut.
Miał. Miał.
 Historia się powtarza (ale podobno tak jest, co jest oczywistą oczywistością i powinnam była się domyśleć, że się powtórzy!)
Miiiiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuuuu.
SSSSSSSSSSSSSSiiiiiiiiiiiiiuuuuuuuuuuuuu (pantofel).
Cisza.

Ale ponieważ mam śwadomość powtarzalności dziejów ludzkich,  kosmosu (i czego tam jeszcze) to już nie usnęłam. Nie śpię od trzeciej. Teraz to już i tak znaczenia nie ma, jest po szóstej....


A oto niewinnie wyglądająca przyczyna:





Skąd w tym chuchrze tyle siły na "darcie ryja" (Tych którzy czują się zbulwersowani użyciem słowa ryj, przepraszam. Niestety to konieczne. To właśnie, a nie inne słowo najtrafniej oddaje dźwięki które mój kot potrafi wydawać. Dodam jeszcze może ta istota jest głucha. Nie wiem w jakim stopniu, badań nie robiłam. Są  w ogóle takie dla kotów? Ależ bredzę, to z niewyspania!)

I co zrobić z tak brutalnie rozpoczętym dniem??????????
Ciasta? Sałatki? Jajeczka? Koszyczki?
O rzesz sama nie wiem co by tu wybrać tyle do wyboru!

Ps Tym co obchodzą: Spokojnych, wesołych..... itd itp
Nigdy nie byłam dobra w składaniu życzeń.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Wiosenne postanowienia

Postanowiłam odchudzić jednego ze swoich kotów. Drugi tego nie potrzebuje, a wręcz pasowałoby ją podtuczyć! Jedna jest za gruba druga za chuda. Flip i Flap. Najgorsze jest to, że ja naprawdę dbam o ich jedzenie tzn. o jego ilość. Wet swego czasu zasugerował badanie krwi. Zbadałam. Obie. Dzięki temu odkryliśmy chorobę tej chudej (czego się nikt nie spodziewał, każdy stawiał na chorobę wynikającą z nadwagi). No nic, może do rzeczy. Odchudzanie. Odchudzanie poprzez ćwiczenia! Próbowałam różnych , nawet na receptę odchudzających karm i nic. Teraz padło na ćwiczenia. Nawet już zaczęłam. Mój biedny kot patrzy na mnie jak na idiotkę, ale załapał. Nie ma biegania = nie ma jedzenia. Każdy z posiłków zjada właśnie w ten sposób. od dwóch dni, konsekwentnie. I ja już widzę rezultaty! Może nie tyle w faktycznej jej wadze, ale ona sama z siebie więcej się rusza, czego do tej pory nie robiła. To zdecydowanie kot kanapowy. A może powinnam powiedzieć był? Pozostaje jeszcze może kwestia karmy a raczej jej zamiany na prawdziwe jedzenie... Ale z tym będzie większy problem.


Aha w przerwach zabawy w bieganego z kotem nadal szydełkuję! Oto efekty, częściowe co prawda, ale czasu mało....