Miau. Miau. Miiau.Miiiiiiiiiaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.
Sssssssssssssssiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiuuuuuuuuuuuu ( to dźwięk pantofla ukierunkowany na zniwelowanie hałasu)
Cisza.
Minęło jakieś 10 minut.
Miał. Miał.
Historia się powtarza (ale podobno tak jest, co jest oczywistą oczywistością i powinnam była się domyśleć, że się powtórzy!)
Miiiiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuuuu.
SSSSSSSSSSSSSSiiiiiiiiiiiiiuuuuuuuuuuuuu (pantofel).
Cisza.
Ale ponieważ mam śwadomość powtarzalności dziejów ludzkich, kosmosu (i czego tam jeszcze) to już nie usnęłam. Nie śpię od trzeciej. Teraz to już i tak znaczenia nie ma, jest po szóstej....
A oto niewinnie wyglądająca przyczyna:
Skąd w tym chuchrze tyle siły na "darcie ryja" (Tych którzy czują się zbulwersowani użyciem słowa ryj, przepraszam. Niestety to konieczne. To właśnie, a nie inne słowo najtrafniej oddaje dźwięki które mój kot potrafi wydawać. Dodam jeszcze może ta istota jest głucha. Nie wiem w jakim stopniu, badań nie robiłam. Są w ogóle takie dla kotów? Ależ bredzę, to z niewyspania!)
I co zrobić z tak brutalnie rozpoczętym dniem??????????
Ciasta? Sałatki? Jajeczka? Koszyczki?
O rzesz sama nie wiem co by tu wybrać tyle do wyboru!
Ps Tym co obchodzą: Spokojnych, wesołych..... itd itp
Nigdy nie byłam dobra w składaniu życzeń.