poniedziałek, 23 września 2013

"Ostatki"

Jakieś 20 minut autem od Edinburgh'a. Było ciepło, było też słonecznie. Kiedyś byliśmy tam, ale wtedy było zimniej.
 Widać już jesień. Szkoda, że mało takich dni jak ten wczorajszy. Co prawda wiało, zupełnie nie jak dziś. Dlatego dziś szaro, a wczoraj było błękitnie. Szkoda też, że te słoneczne dni zazwyczaj są wietrzne.
 
 
 
 
 

 
 

 
 




 
 

 
 

 

Szuranie liści. Kasztany. Miękkie słońce i domowe ciepełko po powrocie do domu. Nigdy nie "smakują" tak jak jesienią. Tych kasztanów to, co prawda nie za dużo jest, ale są honorowe. Nie mam jakoś do nich szczęścia. Nie dość, że ilość nie jest pokaźna to i wielkość ich hmmmm, nie powala. Botanik jakiś może by to wytłumaczył. Zastanawiam się, może to  ten szkocki klimat im nie służy.

Żegnaj lato, do zobaczenia za rok...

piątek, 19 lipca 2013

Trudne pytania Agi + prace ręczne w upale

Od ponad tygodnia (teraz to już chyba nawet może i dwa tygodnie) piękna pogoda. Stwierdzam, Szkocję ogarnęła nie tylko fala upałów, ale i świętowania właśnie z okazji ładnej pogody. Ostatni raz, kiedy tak długo było ciepło to chyba siedem lat temu. Moje pierwsze lato tu. Czas szybko przeminął i trach mamy siedem lat później. Wiele się od tego czasu zmieniło. Tak się zastanawiam, następne takie lato za kolejne siedem lat???


A teraz zobowiązania:
 
Oj Aga co ja z Tobą mam ;)
Zwykle unikam tego tupu "zabaw", ale jest lato, są wakacje, do tego osoba zapraszająca ujmująca.

Pytania Agnieszki ( http://wcieniustarejjabloni.blogspot.co.uk/ )
1. twoje wymarzone wakacje...
 2 .twój ulubiony film ever ...
 3. kawa z mlekiem czy bez ?
 4. jak wygląda dla Ciebie szczęście ?
 5. który kwiat pachnie najpiękniej ?
 6. gdybyś musiała wybrać to ....szpilki,baleriny czy conversy ?
 7. pierwsze skojarzenie ze słowem dzieciństwo ....
 8. potrawa do której najczęściej wracasz
 9. najśmieszniejsza sytuacja z udziałem twojego dziecka ,lub najśmieszniejszy dowcip o dzieciach jaki słyszałaś
10.co myślisz kiedy spojrzysz w niebo ?
 11.jeśli nie Polska to gdzie na świecie chciałabyś żyć ?

Moje wypociny:
1 Bez wyrzutów sumienia, że powinnam coś właśnie robić zamiast słodkiego nic nie robienia. Chciałabym zobaczyć Hebrydy, Szetlandy. Są zbyt daleko na jednodniową wycieczkę, niestety... a na dłuższą nie mam czasu...


(Elian Donan Castle "u progu" wyspy Skye. Z zamku w pogodny dzień podobno widać wyspę. Wpatrywałam się baaardzo, ale nic z tego. Dzień ciepły był, jednak pochmurny i nie zobaczyłam.)



Po drodze na zamek takie widoki, prawie jak na wyspie. Muszę tylko znaleźć sklep z wolnym czasem, wykupię cały ;) Wtedy pokarzę te właściwe widoki .






2 Jest mi trudno wybrać jeden. Niech będzie ten jeden z kilku, które lubię Thelma i Louis. Wybrany na chybił trafił, skoro ma być jeden.

3 Z mlekiem kawa, oczywiście.

4 Myślę, że na to pytanie będę mogła dopiero opowiedzieć "na końcu", teraz jeszcze za mało wiem.

5 Bez kiedy jest maj, lawenda jak jestem w ogródku, róża podarowana właśnie, storczyk na moim parapecie, fiołki nazbierane przed chwilą z łąki niedaleko mojego domu... Nie da się tak jednego wybrać, lista jest długa.

6 Każde z tych butów. Wszystko zależy od humoru. W ostatecznej wersji jednak z wygody conversy ;)

7 Ognisko. Mieszkałam w Krakowie, na moje szczęście na jego obrzeżach. Dzięki temu mogłam w pół godziny być na rynku, ale też w pięć minut na łące. Paliliśmy dużo ognisk. Brakuje mi tego...

8 Sernik z brzoskwiniami (a ostatnio z ananasem). Zabić, pokroić, poszatkować dałabym się za sernik.

9 Chodząc po bezkresnych czeluściach internetu natrafiłam na zdjęcie dziecka z psem, pit bullem. pies był biały. Był to dobre słowo. Wizerunek jego został "ulepszony". Pies miał domalowane oczy, usta, łapy itd. Jak gdyby własnych nie miał :) Nie mam tego zdjęcia, nie pamiętam gdzie go znalazłam. Nie mogę pokazać. Szkoda, opisywanie nie jest takie śmieszne.

10 Dlaczego znów pada??? Lub za tekstem piosenki:
     "Why does it always rain on me?
       Is it because I lied when I was seventeen?"

11 Gdziekolwiek, gdzie jest trochę cieplej niż tu. Albo inaczej, gdzieś, gdzie są cztery pory roku, a nie dwie (wiosna i jesień).

Uff, ale mnie przegoniłaś!
Teraz  jeszcze powinnam kogoś wybrać i swoje pytania i co ja z tym fantem. Nie wiem...


I jeszcze na koniec tym razem odrobina prac ręcznych. W końcu udało  mi się coś dla siebie zrobić. Krzesła były bardzo zniszczone. Pomimo upału ( wczoraj było 29.5, to bardzo dużo jak na Szkocję), od którego bardzo się odzwyczaiłam udało mi się je oszlifować i pomalować. Nie wie jak długo zostaną. Stół zresztą też. Kalejdoskop zmian w zakresie mebli u nas jest ogromny. Jestem niezdecydowaną osobą. Na razie cieszą oczy i niech tak będzie choć przez czas jakiś...





 
 
Teraz jeszcze muszę przytargać ten majdan do domu. Się sąsiedzi ucieszą, że ja znowu po korytarzu z meblami. Nie mają ze mną łatwo ;) 




piątek, 28 czerwca 2013

Nightswimming

 
Obudziłam się koło 2 i nadal spać nie mogę, a jutro (cofnij) dzisiaj cały dzień pełen zajęć i pasowałoby być w dobrej formie. Hmmm, ja na pewno nie będę.
Kurza melodia, zła jestem!
 

środa, 12 czerwca 2013

Chwila wolnego


 






Ilekroć widzę takie domki zawsze przychodzi mi do głowy Lanckorona. (śliczne domki z Lanckorony) No kojarzy mi się i już! Kolorowe, drobne, krzywe chałupki, piękne. Wiem te są kamienne, ale kto by tam na  budulec zwracał uwagę;) Wakacje kiedyś w Lanckoronie spędziłam. Z nich jednak pamiętam coś innego. Pokrzywy, ogromnego orzecha, rower i całe mnóstwo tego typu bardzo ważnych spraw dla dziecka. Mała byłam wtedy, chyba 7 lat miałam. Domki to już trochę później zapadły mi w pamięć. Maluchem (tatowym!) wtedy jeszcze z "nie mężem" Szlakiem Orlich Gniazd i nie tylko.... no w każdym razie dawno to było ;) 
I jeszcze chyba mniej znana Alwernia niedaleko mojego Krakowa. I tam pięknie zabudowany rynek.(Alwernia) Też piękne domki tylko chyba jeszcze mniej zadbane. Fakt, nie wiem jak teraz to wygląda. Może się zmieniło.
I nadal u nas ciepło, słonecznie. Czuję się rozpieszczana i wychodzi mi na to, że jak do Szkocji to w czerwcu. Rok temu też było ładnie.

czwartek, 6 czerwca 2013

Relaks w kolorze szarym

Dawno nie miałam czasu na to by choć trochę poszydełkować i pewnie nadal bym nie miała gdyby nie "przymuso-potrzeba". (Tak na marginesie wnoszę postulat o wydłużenie doby.) Cieszę się, że taka okazja się nadarzyła, bo bez wymówek mogłam choć trochę się odprężyć ;)
A to efekty relaksu:




 

 

 

 

 

 

 

 

 


 
I kto powiedział, że "leniuchowanie" jest bezużyteczne???
Abażur znaczy się jest jego efektem, a zdjęcia to już wynik pracy, niestety.
 




piątek, 10 maja 2013

Barry Mill

Wpadam znów na sekundę... Jestem zajęta na potęgę. Zmienia się dużo w moim życiu, a jak wiadomo zmiany wymagają wysiłku, więc zmęczona też jestem. By jednak nie zwariować wplatam w swoje zajęcia trochę  przyjemności. A co?! Odrobina i mnie się należy. Ostatnio ta przyjemność prezentowała się tak:
( Dodaję link do Wikipedii  Barry Mill. Jakby ktoś chciał, to sobie może trochę więcej przeczytać o tym miejscu. Ja nie będę się wymądrzać kiedy i tak wiadomo, że tłumaczyłabym z jakiejś strony. (Historii nie kończyłam ;) ) Wolę oglądać i zdjęcia robić.)








 





                     
               



 
 



 










 
Kurczę czasem tęsknię za Polską, ale są i takie momenty, kiedy się wstydzę za nią i Polaków. Dlaczego? Jesteśmy takim jakimś dziwnym narodem, co trzymać się razem nie potrafi, dbać nawzajem o siebie też nie chce i zapewne jeszcze trochę przywar bym mogła wymienić... Pewnie nie tylko nas naród ma wady, każdy jak sądzę, ale tu życie jest łatwiejsze i jakoś się mi tak zdaje, że to z usposobienia wynika właśnie.

Kupiłam miód. Zaraz obok młyna był domek, przed którym stał koszyk. W koszyku były słoiczki z miodem, obok kartka z ceną i całą instrukcją na wypadek wyczerpania się asortymentu, braku drobnych itd. Przykro mi się robi, jak widzę takie obrazki. w Polsce to chyba nie możliwe... No nic, w każdym razie miodek pyszny, słodki i nie z Chin ;) I jeszcze tylko bym sobie życzyła słońca takiego jak wtedy więcej i więcej, bo wiosna już w pełni z czego ogromnie się cieszę.
PS Jak ktoś lubi (lub właśnie polubił) młyny to tu drugi, który miałam okazję widzieć.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Kilka ujęć z jaj farbowania

Kilka razy do roku zdarza mi się poczuć raz jeszcze jak dziecko ;) To taki katalizator dla życia dorosłego.  
 
 
Nie obchodzę świąt jako takich. Dla mnie to raczej część tradycji. I w tym punkcie skończę, bo o jajach, kolorach być miało, a nie o filozofii życia ; )
 
W tym roku kolorowanie jaj rozszerzyło swój wachlarz na inne, nowe kolory. Próbować nowego przecież trzeba.
Oto efekty: (poproszę o przymknięcie oka na stolik, którego odnowić nie zdążyłam)
 






 
 
 
 
 
 
 
I tylko szkoda, że dzieckiem już nie jestem. Nie było żadnej mamy, która by ten bałagan po mnie posprzątała...  A było co sprzątać!

PS Zaglądanie co pięć minut do farbujących się jajek nie pomoże, nie przyspieszy procesu, zapewniam. Wiem co mówię, sprawdziłam ;)