wtorek, 31 maja 2011

Na wspominki mnie zebrało...

Nikt nie umarł! Choć pogoda mogłaby na to wskazywać, ale jakoś tak. No nie wiem, starzeję się. I właśnie z tego powodu (powodu wspominek, a nie starzenia się) ramki. O ile milej się wspomina?!





I taka


I jeszcze od "d" strony


Ramki mają zawisnąć. Nie wiem jeszcze gdzie. Muszę to przemyśleć poważnie, bo jak zawisną to nie ma zmiłuj się, przez jakiś dłuższy czas nie zmienią miejsca zamieszkania. A ja niestety zmieniam dość często zdanie,  stąd te przemyślenia potrzebne.

piątek, 27 maja 2011

Czekam...


...na guziki i doczekać się nie mogę...I niestety na razie poszewka jeszcze nie na podusi.


A swoją drogą, nie myślałam, że kiedykolwiek coś różowego "udziergam". Ale chyba nie jest tak źle w tym połączeniu?
Tak sobie pomyślałam, na tą pogodę, by rozweselić. A tu na dowód, że do depresji jeden krok!
A ja sandały właśnie kupiłam...



sobota, 14 maja 2011

Fryzjerski koszmar

Nienawidzę fryzjerów!
Nawet mój kot ich nie lubi. Ma rację! Nie wiem co prawda, czy weterynarza można nazwać fryzjerem, ale maszynkę do golenia miał? Miał! To fryzjer! Może skrytofryzjer, ale fryzjer! I "na fantę" mi mojego własnego kota!
Wracając do rzeczonego...muszę się do niego wybrać. Powinnam.
Nienawiść do fryzjerów wyssałam wraz z mlekiem matki. Tylko, że mam to po ojcu, ale nic mi tu innego nie pasuje, jak to właśnie. Kiedyś (z rodzinnych opowiadań) wyszedł (ojciec nie fryzjer) w trakcie strzyżenia. Czasem też tak się czuję, ale powstrzymuje mnie tylko jedna myśl: a który to fryzjer miałby być lepszy?! No pójdę, ale nie dziś, kiedyś, w najbliższym czasie...

PS Włosy mają tę własność, że odrastają! Na szczęście!

niedziela, 1 maja 2011

Zamiast obiadu

No tak wyszło. U mnie dziś zamiast obiadu....poduszka! I jeszcze trochę kota na talerz dodam, ale ten w sumie to sam się wprosił. Biegnę już do tej kuchni...